Wykorzystanie czasu i posiadanych układów z najbliższym środowiskiem pomaga w wykonywaniu...

Zastanawiamy się czasem, dlaczego jednego człowieka pochwała motywuje, a drugi „siada na laurach” i przestaje się starać? Czy to wina chwalonego, czy chwalącego? Jak chwalić ludzi, aby był z tego pożytek? Odpowiedzi na te pytanie możemy szukać w wartości energetycznej i formie pochwał.
Budzimy w sobie
wspaniałe wzruszenia,
aby powstała siła
trudna do zniszczenia.
Budzimy się wzajemnie
z odrętwienia w życiu,
żeby zobaczyć na nowo
wielkie serce w człowieku.
Słowa, gesty, nawet spojrzenia – to forma energii, jaką ludzie między sobą wymieniają. W zasadzie każda pozytywna energia, jaką człowiek dostaje, zmniejsza pulę negatywnej. Taką pozytywną energię powinna dawać pochwała. Niestety, nie zawsze tak jest, kiedy chwalący ukrywa brak akceptacji dla osoby, którą chwali. Są i tacy, którzy większość ludzi traktują wrogo lub nieufnie. Dlatego trudno im kogokolwiek szczerze pochwalić. Robią to, bo wypada lub mają interes w poprawnych kontaktach. W rzeczywistości czują zawiść, złość. Wcale się nie cieszą z sukcesu drugiego człowieka. Chętnie szukają w nim wady. Właśnie takie osoby używają pozornej pochwały
Pozorna pochwała nie daje człowiekowi pozytywnej siły. Jest bez wartości energetycznej, a nawet krzywdząca. Skrzętnie omija prawdę o tym, że ktoś dołożył starań, a być może zwalczył wiele zła i problemów, zanim powstało pozytywne dzieło. Tak, jakby samo się wszystko stało. Pozorność uznania polega na omijaniu wykonawcy, a chwaleniu samego dzieła. Przykłady: „świetna robota”, „pyszne te ziemniaki, zupa, ciasto...”, „masz dobre dzieci”, „fajny wiersz”, „ładny rysunek”, „piękna muzyka”, „ładny dyplon”, „ładny wynik”, „niezłe świadectwo, ale stać cię na lepsze” itd.
Jak widać, w tych zdaniach nie ma wykonawcy. On się nie liczy! Nic się jednak samo nie dzieje! Robota sama się nie zrobiła, pyszne jedzonko nie było kupione gotowe, dzieci same się nie wychowały, piękny wiersz, rysunek lub muzyka sama się nie stworzyła. Ktoś tego dokonał i to on zasługuje na uznanie! Jeśli go nie dostanie, to po pewnym czasie straci energię i motywację do dalszych starań. Pozorne pochwały zdradzają tylko, że chwalący udaje przyjaciela lub kogoś kochającego, bo nie potrafi dać tego, co drugiemu naprawdę się należy. Nie zamierza go wzmacnić, choć może nawet na tym korzystać. Niektórym nie przechodzi przez gardło prawdziwa pochwała, bo wymaga ona pozytywnego nastawienia do starań chwalonej osoby.
Prawdziwa pochwała jest adresowana bezpośrednio do wykonawcy czegoś pozytywnego i dlatego dostarcza pozytywnej i wzmacniającej energii. Nie jest przecież tak trudno powiedzieć komuś uczciwie: „bardzo dobrze to zrobiłeś”, „doskonale gorujesz”, „podoba mi się, jak wychowałeś swoje dzieci”, „napisałeś fajny wiersz”, „zrobiłeś ciekawy rysunek”, „pięknie zagrałeś ten utwór” itd. Szczera pochwała oddaje motywacji, nawet gdyby dzieła lub słowa były nieudolne. Liczy się bowiem wysiłek, kierowany w pozytywną stronę. To dotyczy nie tylko małych dzieci.
Dorośli też potrzebują prawdziwej pochwały, każde staranie jest zużyciem energii, którą trzeba regenerować. Inaczej pojawia się deficyt, a wraz z nim odczucie osamotnienia i braku radości ze starań. Na ogół ludzie doskonale wyczuwają najdrobniejszą sprzeczność płynących do nich energii. Czują więc także, że są pomijani w pochwałach, bo liczy się tylko efekt lub pożytek, a nie trud, jaki włożyli. Rodzaj pochwały, ujawnia zatem prawdziwe relacje między ludźmi. Pokazuje nastawienie chwalącego do osoby chwalonej. W związkach, w których ludzie dają sobie tylko pozorne pochwały, stopniowo zanikają głębokie więzi. Tak marnuje się przyjaźń i miłość. Pozytywne dzieło może lub czasem musi pochwalić nawet obca osoba. W bliskich relacjach ludzie oczekują uznania nie tylko dla dzieła, ale też dla siebie. Mają takie prawo, bo im bliższy człowiek, tym bardziej orientuje się, ile wysiłku dzieło kosztowało! „Baterie energetyczne” osób, które są chwalone pozornie mogą się wyczerpać i powstanie wątpliwość, co do wzajemnego wzmacniania.
Każdy daje światu to, czego ma w sobie najwięcej.
Jeśli przeważa negatywna energia, to człowiek „żywi się” i umacnia złymi emocjami, jakie już posiada lub wywołuje. Taka osoba nie tylko nie chce dawać pozytywnej i wzmacniajacej energii, ale nawet nie potrafi, bo jej w sobie nie ma! Używa więc pozornej pochwały, bo czasem musi i tak wypada. W ten sposób maskuje swój brak akceptacji dla drugiego człowieka. Kiedy realizuje coś, to nie angażuje się w to emocjonalnie, ale skupia na poprawności wykonania.
Jeśli przeważa w kimś pozytywna energia, a człowiek jest przepełniony dobrem i szlachetnością , to wkłada dużo serca w to, co robi. Dzięki temu może osiągać lepsze rezultaty, niż pozwala na to jego wiedza i doświadczenie. Dlatego także oczekuje wzajemnego serca dla siebie, a nie tylko dla efektów, jakie osiąga. Ma wrażliwość emocjonalną, więc czuje i odróżnia, co dostaje w zamian? Traci energię nie tyle przy realizacji dzieła, co w wyniku braku uznania dla siebie i całego zaangażowania, jakie było użyte
Co przyjmujesz i dajesz, tym zostajesz!
Przyjmując bez sprzeciwu pozorne pochwały, człowiek naraża się na to, że straci energię i motywację do szlachetności. Z czasem robi się obojętny na wszystko i palcem w bucie nie kiwnie na rzecz kogoś drugiego. Zaczyna oszczędzać swoje siły. Zamiast osobiście się starać, wykorzystuje do tego innych lub kupuje gotowe produkty, które wydają się podobne w efektach, ale nie ma w nich duszy i serca. Brak dopływu pozytywnej energii musi zastępować energią negatywną, aby mieć jakiekolwiek siły. Coraz mniej daje, a za to staje się bardziej krytyczny wobec cudzych starań. Wszelkie związki takiej osoby stają się wówczas jednym fałszem, bo nie służą pozytywnemu wzmacnianiu. Często przybierają formy konkurencji i wreszcie otwartej walki i wzajemnych ataków. Są takie pary, które trzymają się razem, aby wzajemnie ranić. Agresja jest mobilizatorem, aby udowodnić własną przewagę i zmusić partnera do uznania efektów. W pozytywnych związkach trwa wzajemne wspieranie i wymiana pozytywnych sił. Pochwały są szczere i naprawdę cieszą partnerów, którzy doceniają w sobie starania i rozwój. Oboje znajdują w sobie ukojenie, odprężenie i mogą regenerować siły bez obaw, że słabość zostanie zaatakowana. Negatywni partnerzy popychają do nadmiernego ryzyka dla szybszych osiągnięć i nie zważają na skutki, jakie mogą nastąpić. Liczy się dla nich tylko sukces za każdą cenę! Dlatego w związkach z takimi osobami łatwo narobić sobie kłopotów, pozwalając wciągnąć się w negatywne wiry energii. W ten sposób można zbankrutować, stracić przyjaciół, zniszczyć sobie zdrowie lub życie. Dążąc do sukcesu i obranego celu, człowiek staje się oślepiony i przez to narażony na porażki i niepowodzenia. Wchodzi też w kregi ludzi podobnych i nie może liczyć na zrozumienie, jeśli przegra.
Dlatego trzeba się nauczyć upominania o to, co należne, czyli prawdziwe pochwały! To pierwszy krok, aby nie mieć wokół fałszywych przyjaciół i nie utknąć w niszczących związkach. Milcząc i nie upominając się o uznanie dla własnych wysiłków, można się stać jedynie pozornym świętym, fałszywym aniołem lub męczennikiem, który nieustannymi skargami na swój los zadręcza całe otoczenie. Kiedy człowiek upomina się o samego siebie, należne mu uznanie, szacunek i prawdziwe pochwały, to błyskawicznie dowiaduje się z kim ma do czynienia? Lepiej się tego jak najszybciej dowiedzieć, a nie wtedy, gdy przychodzi niepowodzenie, w którym potrzeba wiele energii, by móc na nowo „podnieść skrzydła”. Tajemnica i magia w szczęśliwych związkach polega na tym, że partnerzy się wzajemnie uzupełniają, gdy jedno traci zbyt wiele energii. Jeśli tego zabraknie, to związek staje się fikcją i walką lub całkowicie się rozpada.
Większość ludzi potrzebuje pozytywnej energii, ponieważ ona regeneruje i uzdrawia. Nie niszczy, ale wzmacnia i ciągle rozwija. Osoby wypalone energetycznie z czasem nie mają żadnych dobrych pomysłów i przestają być twórcze. Silniej odczuwają zmęczenie i nie cieszą się tym co robią, bo liczy się tylko efekt. Z każdym dniem wymagają od siebie i innych coraz więcej i są coraz mniej zadowoleni z życia. Wszędzie widzą jedynie wrogów, konkurencję, a w najlepszym przypadku sojuszników, których odrzucają lub niszczą, gdy przestają być użyteczni. Osoba pozytywna jest szczęśliwa cały czas już w trakcie realizacji dzieła, a negatywna tylko wtedy, gdy osiąga sukces. Właśnie dlatego tak potrzebna jest ludziom prawdziwa pochwała, aby nabierali znaczenia i mogli szanować samych siebie i docenić innych ludzi. Negatywnie myślący człowiek boi się przegrać, dlatego czasem nawet nie próbuje. Z góry zakłada, że jeśli nie zrobi czegoś najlepiej, to szkoda jego fatygi. Niestety, liczba ludzi tak myślących rośnie. Efektem tego sami siebie spychają „do kąta”, jako przegrani życiowo. Tam cierpią, wpadają w depresje i rozsiewają narzekania, odbierając tym siły innym ludziom. Jeśli nadal będzie trwać moda na chwalenie dzieł, a nie ludzi, to trzeba się liczyć ze skutkami, do jakich to prowadzi.
Chcąc zachować pozytywną energię i radość w trakcie działania, ludzie powinni śmiało upominać się o uznanie dla siebie. To nie jest zarozumiałość i brak skromności, ale prawo do zachowania w sobie pozytywnej energii i siły, by mieć się czym dzielić z innymi.